Posty

Najnowszy wpis

Zemsta za 1938 i instalacja klimatyzacji w Skodzie Felicii

Obraz
Ahoj, Tu Frędzel. Jako że ten drugi debil jest zajęty przeprowadzką dokonuję zemsty za 1938(aneksja Czech przez Niemcy) i anektuję tego bloga. Jak wiecie jestem posiadaczem wyrobu czeskiej myśli technicznej jaką jest  Skoda Felicia. 
Ostatnimi czasy narodził się szalony pomysł dołożenia klimatyzacji do tego bolidu Oryginalnej. Po tygodniach oczekiwania na pojawienie się kompletu w końcu otrzymałem powiadomienie z Allegro na maila. Gdy ujrzałem tego Śniętego Graala mój tok myślowy przebiegł od „może kiedyś se kupię” do „muszę to mieć teraz!” w ciągu 10 nanosekund.  Tym oto sposobem zapakowałem to chodzące nieszczęście zwane „tym zjebem z BMW” do Pasztecika i udaliśmy się pod Toruń celem wydobycia z dawcy narządów całego systemu podtrzymywania życia. Taki przeszczep ale jakby trzeciej nerki. (Frędzel, debilu, przy przeszczepie nerki zawsze dokłada się trzecią) Dwie godziny później byłem w posiadaniu jedynej na świecie klimy umieszczonej w bagażniku, mocniejszego alternatora i nowego używanego f…

Szwecja plz

Obraz
A więc (ponoć nie wolno zaczynać zdania od "a więc" ale że jestem tylko blogerem motoryzacyjnym a nie studiowałem filologię polską mam to w poważaniu :v) jakiś czas temu na RyjBuku wrzuciłem 2 zdjęcia z wypadu do Szwecji. Powiązane było to z faktem, że miałem okazję załapać się na służbowy wyjazd, służbowym samochodem ze służbową przyczepką, ponieważ w firmie w której pracuję najwidoczniej mało osób potrafi podejść do pytania "jak się czujesz za kierownicą?" w równie nieprzemyślany sposób co ja.

Odpowiedziałem "jak ma silnik to pojedzie" :v

I tak właśnie oto wplątałem się w niezłe bagno, ponieważ dostałem zadanie pojechania z przyczepką 700 kilometrów na północ Szwecji. I pewnie w tym momencie pomyślicie sobie, że przecież to tylko kawałek, jeździłem dalej, a ze mnie jest pizda a nie bloger motoryzacyjny, jak dedykuję takiej przejażdżce po bułki do sklepu cały wpis na blogu.

Haczyki są dwa - po pierwsze nigdy nie byłem samochodem poza granicami naszego k…

Apdejt

W związku z przeprowadzką może być nieco mniej wpisów na stronie niż zazwyczaj. Postaram się coś na bieżąco wrzucać, ale wybaczcie okoliczności. Do czasu ogarnięcia sytuacji postaram się mieć wrzucone kilka wpisów w zaplanowane do automatycznej publikacji.

Spodziewany powrót do pełnej sprawności - okolice połowy lipca.

Od początku - cz.2

Obraz
Ten post to kontynuacja poprzedniego o tym samym tytule - link tutaj.



Frędzel zaczął swoje przygody z motoryzacją w wieku około 8 lat. Pierwszym samochodem w którym miał okazję prowadzić siedząc na kolanach ojca był Fiat Siena. Pomagał swojemu ojcu przy nim jak każdy mini-człowiek trzymając latarkę i świecąc mu na ręce podczas napraw, za co oczywiście zgarniał soczysty opierdol. Według naocznych relacji świadków przesłuchanych w ilości jeden, był to jedyny w swoim rodzaju samochód złożony z rdzy z ogniskami nadwozia.

Po szturchnięciu go palcem istniało ryzyko, że trzeba będzie go parkować w garażu przy użyciu szufelki i wiadra :v

Później pomagał ojcu naprawiać Rometa z silnikiem od Jawy. Właśnie tam zaliczył pierwsze spotkanie z jednośladami, które później zapoczątkowało cały ciąg zdarzeń który doprowadził do tego, że aktualnie muszę zbierać polskie pesos na kategorię A :v

Xantia która pojawiła się w rodzinie później była samochodem na którym uczył się podstaw jazdy na drogach niepubl…

Gazotan biedanu

Obraz
W Polsce na końcu 2018 roku jeździło 3 185 000 samochodów wyposażonych w takie lub inne instalacje Lepszego Powera. Tym samym 13,8% samochodów w tym kraju jeździ na paliwie "dla biednych"

Jak rzecze stare ludowe powiedzenie - w tym gównie musi coś być, miliony much się nie mylą.

Nigdy nie podchodziłem do LPG z jakimś wielkim entuzjazmem. Wiedziałem wystarczająco dużo - są silniki które go lubią, są takie które od razu wyplują szklanki zaworowe przez odmę, i są takie, które na nim pracują lepiej niż na benzynie (na ciebie patrzę, UAjZo). Wiedziałem że pozwala jeździć za pół ceny, kosztem częstszej wymiany świec, droższego przeglądu, i dodatkowej wymiany filtra gazu.

No spoko, jednak mając diesla jakoś niespecjalnie mnie ten temat interesował. Aczkolwiek mogłem nieco się zainteresować, bo mój dobry znajomy, który uczył mnie podstaw mechaniki miał Golfa 3 1.9D o porażającej mocy 64KM, do którego założył gaz.

Hamownia wypluła 105KM z maksymalnymi obrotami w okolicy 7500-8000RPM…

Od początku cz. 1

Obraz
Założenie jest takie - jeśli to czytasz, to prawdopodobnie trafiłeś/aś tutaj przypadkiem, i postanowiłeś/aś trochę tu zostać, bo tematyka jest zbliżona do twoich zainteresowań, czyli wszystko co ma jakieś koła. Przynajmniej ja zakładam, że udało mi się tutaj ściągnąć parę osób, którym ktoś dla draki podmienił w żyłach krew na benzynę (albo biodiesla).

Do czego zmierzam - mimo że wszyscy lubimy łutututu, nadsterowność i fajnie prowadzące się samochody, u każdego z nas ten mały kurwik który siedzi za uchem i każe nam przeglądać na allegro oferty sprzedaży samochodów, mimo że mamy już całkiem porządne daily pojawił się w zupełnie inny sposób. Część z nas interesowała się samochodami od dziecka, część z nas złapała bakcyla od znajomych, a jeszcze inni urodzili się na zapleczu InterCarsu i tak jakoś im zostało.

Żeby nie było - żaden z tych opisów nie pasuje do mnie :v

Dlaczego powstaje ten wpis? Jakiś czas temu uczyłem brata mojej dziewczyny jak jeździć samochodem. Pomimo tego, że zazwycz…

Mam problemy decyzyjne

Obraz
Tak jak już to kiedyś zaznaczyłem - parę lat temu nie byłem zwolennikiem jeżdżenia na motocyklu. Wiecie, powszechna opinia o "dawcach organów", strefa zgniotu na którą składa się wasz nos oraz licznik, no i brak jakiejkolwiek ochrony przed deszczem, wiatrem, burzą i gradem.

Taka droga przez mękę na dwóch kołach.

Od kiedy jednak kupiłem Junaka to podejście odrobinę się zmieniło. Przede wszystkim zrozumiałem, że tu wcale nie musi chodzić o zwyczajne zapierdalanie 300/h w mieście, tylko można na spokojnie wsiąść na moto, i niespiesznie pokręcić się po okolicy, żeby pooglądać widoki, bo akurat spodobało się wam to jezioro, koło którego przejeżdżacie, więc zawrócicie 10 razy, żeby ostatecznie zatrzymać się przy nim, i zrobić około bombilion zdjęć.

Poza tym podszedłem rozsądnie do tego, że dojeżdżanie motocyklem o tej pojemności do pracy jest tańsze niż samochodem, więc gdy jest ładna pogoda można zaoszczędzić trochę kasy na dojazdach.

No dobra, kogo ja próbuję oszukać. Ja i rozsą…

Lubię tego gruza

Obraz
Zacznijmy może od tego, że kupując Ekspres nie byłem specjalnie do niego przekonany. Wiecie - kumpel wysłał ogłoszenie, stwierdził że silnik
spoko, że wygląda ok, i nie jest od handlarza. Tak więc zaplanowałem sobie że w sobotę pojadę go obejrzeć, a potem z dziewczyną pojedziemy jej Dusterem do Gdańska, żeby sprawdzić jeszcze kilka innych samochodów.

Ogólnie to podczas poszukiwań miałem nawet tabelkę w Gugiel Docs :v


Poszukiwania trwały już miesiąc, więc przyznam, że popełniłem błąd, zakładając, że tego dnia wrócę do domu własnymi 4 kołami po miesięcznej przerwie. Przez to troszkę nie do końca rozsądnie podszedłem do kupna.

Nie żebym narzekał na efekt końcowy :v

Właściwie to mało brakowało, żebym kupił inny samochód niż Ekspres, bo gość który wystawił ogłoszenie przez 45 minut mojego napieprzania na jego telefon uparcie nie odbierał. Dopiero jak zaczęliśmy się zbierać do drogi do Gdańska oddzwonił. Pojechałem więc na oględziny.

Nie zamierzam przytaczać całej historii, więc powiem tylk…

Dzieci wesoło wybiegły ze szkoły...

Obraz
Jakiś czas temu, a dokładnie wtedy, kiedy zrobiłem to zdjęcie postanowiłem zabrać się za dokończenie malowania zacisków w Ekspresie, ponieważ po pomalowaniu przednich zabrakło mi czasu. Zacząłem więc swój rytuał, wyciągając klucze, lewarek, stojaki i klocki pod koła. Gdy podnosiłem tył, przechodziła obok grupka dzieciaków z pobliskiej podstawówki. Jeden z nich zawołał "fajne felgi ma ta beemka".

Nie powiem - było to coś miłego, czego w ogóle się nie spodziewałem.

Spodziewałem się raczej typowego dla dzisiejszej młodzieży (dżizas, ja na serio robię się stary skoro używam zwrotu "dzisiejsza młodzież") wytykania palcami i złośliwych komentarzy typu "ale staroć" albo "mój tata ma lepszy".

Spodziewałem się tego, bo moi znajomi z gimnazjum właśnie tacy byli.

Oczywiście podziękowałem z głupim uśmiechem na twarzy, który przypomina raczej jakbym przechodził właśnie bardzo rozległy wylew. Dzieciaki widząc moją reakcję podeszły, żeby obejrzeć Ekspres z bl…