Dzieci wesoło wybiegły ze szkoły...


Jakiś czas temu, a dokładnie wtedy, kiedy zrobiłem to zdjęcie postanowiłem zabrać się za dokończenie malowania zacisków w Ekspresie, ponieważ po pomalowaniu przednich zabrakło mi czasu. Zacząłem więc swój rytuał, wyciągając klucze, lewarek, stojaki i klocki pod koła. Gdy podnosiłem tył, przechodziła obok grupka dzieciaków z pobliskiej podstawówki. Jeden z nich zawołał "fajne felgi ma ta beemka".

Nie powiem - było to coś miłego, czego w ogóle się nie spodziewałem.

Spodziewałem się raczej typowego dla dzisiejszej młodzieży (dżizas, ja na serio robię się stary skoro używam zwrotu "dzisiejsza młodzież") wytykania palcami i złośliwych komentarzy typu "ale staroć" albo "mój tata ma lepszy".

Spodziewałem się tego, bo moi znajomi z gimnazjum właśnie tacy byli.

Oczywiście podziękowałem z głupim uśmiechem na twarzy, który przypomina raczej jakbym przechodził właśnie bardzo rozległy wylew. Dzieciaki widząc moją reakcję podeszły, żeby obejrzeć Ekspres z bliska.

I właśnie w tym momencie poczułem nostalgię do tamtych czasów, kiedy sam byłem w ich wieku.

Chłopaki zaczęli zaglądać do środka, sprawdzając "ile ma na blacie", pytać o silnik i o stojące w głębi garażu motocykle. Od razu zaczęli się ładować na Junaka, rozpracowywać to, gdzie on ma hamulce oraz oglądać narzędzia. Momentalnie przypomniałem sobie, jak za dzieciaka biegałem z kolegami po osiedlu, porównując prędkości maksymalne jedynym znanym nam kryterium czyli cyferkami na liczniku, zastanawiając się co do cholery znaczy to "16V".

Rodzice nie byli specjalnie pomocni w rozszyfrowaniu tej zagadki, bo odpowiedź "że ma szesnaście zaworów" wyświetliła mi przed oczami raczej obraz bardzo skomplikowanej instalacji wodociągowej :v

Byłem chyba dość specyficznym dzieckiem.

Na swoją obronę mogę powiedzieć że nie miałem wtedy internetu w telefonie, a używanie go w domu uniemożliwiało dzwonienie gdziekolwiek.

#gimbyniepamietajo

W każdym razie, do czego zmierzam. Za moich czasów (serio się starzeję) było w nas coś, co automatycznie przyciągało każdego chłopca do tych metalowych puszek, których obsługa wydawała się nam czymś nierealnym. Pomimo tego, że posiadanie własnego samochodu wydawało się nam równie odległe jak dziś emerytura każdy z nas się jarał tym, że widział na osiedlu "szybszy" samochód niż reszta.

"Ej, Gruby, ten ma 280"

Pamiętając o tym, zacząłem tłumaczyć im to, jak się obsługuje motocykl, pokazałem jak go odpalić, i wyjaśniłem co Ekspres ma pod maską.

Bo zobaczcie, dla was odpalenie silnika nie jest niczym wielkim. Robicie to codziennie, tak samo jak zmienianie biegów albo inne podstawowe czynności. Z kolei dla dziecka, które się tym interesuje tak jak ja za młodu, to jest coś zupełnie nowego, fajnego, czym można się pochwalić przed kolegami.

Pamiętam jak mama nauczyła mnie odpalać samochód, żebym mógł wyjść z domu 5 minut szybciej, żeby nagrzać w środku i go odśnieżyć :v

Genialne.

Nie dość że nie musiała schodzić do samochodu w mrozie, to ja jeszcze byłem zachwycony :v

Szkoda tylko, że nie wytłumaczyła mi równie dobrze jak nim ruszyć, bo instrukcja "dodaj gazu, puść sprzęgło" sugerowała że poprawnym sposobem ruszenia będzie posłużenie się pedałami w sposób zero-jedynkowy :v

Także jeśli kiedyś dziecko zapyta was o coś związanego z samochodem, nie zbywajcie go, żeby tylko się odczepiło. Odpowiedzcie mu w zrozumiały sposób, wytłumaczcie, pokażcie. Pamiętajcie, że młodych petrolheadów trzeba doceniać, bo jest ich coraz mniej.

Popularne posty z tego bloga

Gazotan biedanu

Zemsta za 1938 i instalacja klimatyzacji w Skodzie Felicii

Obudowa termiczna dolotu w BMW E46