Weźniem szpraja, będziem malować - renowacja kasku motocyklowego

Renowacja kasku motocyklowego tanim kosztem


Co jak co, ale mam wrażenie, że kupując Junaka zrobiłem całkiem spoko deal. Ogólnie to wyszła śmieszna sytuacja, bo chwilę po tym jak stwierdziłem że kupuję 125'kę moja dziewczyna podesłała mi kilka ogłoszeń, ja je obejrzałem, po czym postanowiłem pojechać zobaczyć jeden z tych motocykli które mi wysłała.

Następnego dnia wróciłem po tego czarnego skubańca z kasą :v

Teraz tak - przy okazji otrzymałem kurtkę, kask i kufer, których poprzedni właściciel chciał się pozbyć. Kurtka wisi w garażu na czarną godzinę, z racji tego, że wygląda jak typowa kurtka starszego pana na Komarku. Kufer został po dojechaniu do garażu natychmiast zdemontowany, bo całe moje fen szuj i inne aikido od razu chuj strzelał, kiedy tylko na niego spojrzałem. No wybaczcie, ale do motocykla wyglądającego z przodu trochę jak chopper, z boku jak naked a z tyłu jak enduro ni cholery nie pasuje kuferek ze skutera.

Kufer na skuter - nie chce ktoś kupić? :v


No po prostu nie.

Ostatnią rzeczą z tych bonusów jest kask. Ogólnie rzecz biorąc nie jest tragiczny, ma akurat mój rozmiar (tylko dlatego nie kupiłem od razu innego :v) no i dało się na nim założyć interkom. Problem jest jedynie z jego wyglądem. Jest brudny, jego pomarańczowy pasek na górze mojej matce przypomina skunksa (nie pytajcie, nie mam pojęcia czemu), oraz przy próbie wyczyszczenia ciemnego klejącego brudu na nim zaczęła złazić farba.

Czyszczenie kasku


Tak oto zapadła decyzja o jego lekkim odnowieniu. Stwierdziłem, że z racji iż moje życiowe oszczędności na ten moment pozwalają na zakup dużego kebaba, dwóch wunderbaumów i puszki coli.

Tej 0.33l jakby ktoś pytał.

Z tego powodu podstawowym założeniem renowacji było to, żeby te właśnie oszczędności za szybko z konta nie zniknęły. Pojechałem więc do pewnego sklepu na B, gdzie drogą kupna nabyłem puszkę lakieru strukturalnego do zderzaków oraz taśmę malarską.

Całkowity koszt - 20zł


W pierwszej kolejności należało zdemontować wszystkie elementy które się dało z kasku, po czym zabezpieczyć nibycarbonowe wstawki, które stanowią sporą część kasku.




Wcisnąłem też w sam kask stary ręcznik, i zakleiłem dół, tak żeby nie przemalować z rozpędu też środka.




Następnie zabrałem się za zmatowienie powierzchni i próbę usunięcia tej gumowej powłoki. I teraz takie krótkie słowo ode mnie - ja osobiście uznałem, że nie ma żadnego sensu, żebym usuwał tą powłokę całkowicie z dwóch powodów. Po pierwsze - i tak za jakiś czas będę kupował inny kask, tak więc to rozwiązanie ma posłużyć tylko chwilę. Po drugie - skoro ta powłoka tak dobrze się trzyma, to raczej nie grozi mi to, że nagle zdecyduje się odpaść po pomalowaniu jej. Na moje poprawną metodą zrobienia tego, powinno być namoczenie tej gumy jakimś mocnym specyfikiem który ją usunie, a dopiero potem zmatowienie powierzchni. Jak mówiłem - ja się tym nie przejmowałem, ale jakby ktoś z was chciał się posłużyć tym sposobem, to zaznaczam że nie odpowiadam za rezultaty :v



Na zdjęciach strasznie słabo widać, że kask jest już przeszlifowany :v

Następnie przetarłem całość rozpuszczalnikiem, żeby zmyć resztki syfu wbitego w tą gumę i moje odciski palców. Pozostało tylko nagrzać puszkę śpraja i zabrać się za malowanie.


Tak to wyglądało po pierwszej warstwie lakieru. Nie musicie przejmować się idealnym kryciem za pierwszym razem, następne warstwy przykryją niedomalowane miejsca, i będzie wyglądać to nieco lepiej.



I po około godzinie można obejrzeć już efekt końcowy.


Pozostało zamontować szybę i resztę osprzętu.



Cała szybka renowacja zajęła około 2 godzin od samego przyjechania do garażu do momentu kiedy założyłem kask na głowę i pojechałem na działkę na grilla. Na pewno są rzeczy które można zrobić było lepiej, ale stosunek czasu i kosztów do efektu jest według mnie bardziej niż zadowalający.



Popularne posty z tego bloga

Gazotan biedanu

Zemsta za 1938 i instalacja klimatyzacji w Skodzie Felicii

Obudowa termiczna dolotu w BMW E46